Sporo emocji w Cygańskim Lesie

TEKST
22 września 2013 , 18:42
Sporo emocji w Cygańskim Lesie

W niedzielne popołudnie piłkarze bialskiej Stal grali o ligowe punkty z bielskim Rekordem.

Rekord - BKS Stal 4:1 (4:0)

Bramki:
1:0 - Ogrocki (20')
2:0 - Papatanasiu (27')
3:0 - Cybulski (41')
4:0 - Biel - (44') - rzut karny
4:1 - Caputa (83')
4:2 -  Sornat (90')

w 76. minucie Pontus nie wykorzystał rzutu karnego

Żółte kartki: Woźniak, Cybulski, Waliczek, Papatanasiu - Zdolski, Luke, Rucki, Kopeć


Czerwone kartki:

Gaudyn - 45 minuta,
Woźniak - 52. minuta (druga żółta)
Zdolski - 62. minuta (druga żółta)


Rekord: Michałowski, Gaudyn, Sikora, Cybulski, Profic, Ogrocki (46. Waliczek), Maślorz, Papatanasiu, Biel (67.Jaroś), Woźniak, Koczur (56. Warywoda, 74. Szymański))

BKS: Kozik, Zdolski, Wójcik (46. Kopeć), Sornat, Antczak, Rucki (74. Sieńkowski), Habdas (46. Pontus), Czaicki (46. Luke), Caputa, Brychlik, Lewandowski


BKS Stal o kolejne ligowe punkty zagrał w Cygańskim Lesie, gdzie jego rywalem był wicelider - Rekord Bielsko-Biała. Po dwóch remisach z rzędu podopieczni trenera Jana Furlepy za wszelką cenę chcieli wreszcie sięgnąć po komplet punktów, tym bardziej, że w sobotę lider z Góry wygrał swój mecz i "uciekł" w tabeli pozostałym zespołom czołówki. Na trybuny boiska w Cygańskim Lesie przybyło mnóstwo kibiców bialskiej Stali, którzy dopingowali swoich piłkarzy z całych sił. Takiego dopingu nie powstydziłby się niejeden klub T-Mobile Ekstraklasy. 

Piłkarze bialskiej Stali niedzielny mecz rozpoczęli bardzo dobrze. W 13. minucie Przemysław Brychlik świetnie podał do Marcina Czaickiego, a ten strzelił z dystansu sprawiając Krzysztofowi Michałowskiego sporo kłopotów. W 14. minucie Damian Zdolski popędził prawą stroną i dośrodkował w pole karne. Szczupakiem zagrał piłkę Brychlik, ale Michałowski cudem wybił piłkę na rzut rożny. Niewykorzystana sytuacja zemściła się w 20. minucie. Świetną akcją popisał się Rekord: Bartosz Woźniak zagrał prostopadle do Mieczysława Sikory, ten ostro dośrodkował w pole karne, a akcję zamknął Dawid Ogrocki. Siedem minut później było już 2:0. Z rzutu wolnego uderzył Krystian Papatanasiu, a broniący w bialskiej bramce Krzysztof Kozik popełnił fatalny błąd, po którym piłka znalazła się w bramce. Z podopiecznych Jana Furlepy zeszło powietrze, a gospodarze wciąż atakowali. Największe zagrożenie Rekord stwarzał po stałych fragmentach gry. Nic w tym jednak dziwnego, skoro wykonywał je najczęściej profesor Krystian Papatanasiu. W 41. właśnie po zagraniu popularnego "Papy" z rzutu rożnego, trzeciego gola dla Rekordu zdobył Cybulski. Obrona bialskiej Stali popełniała mnóstwo błędów, a Kozik stał na linii brmkowej jak zaczarowany. Efektem tego była czwarta bramka dla biało-zielonych strzelona z rzutu karnego przez Łukasza Biela w 44. minucie. Wcześniej piłka kilka razy przelatywała przez pole karne raz z lewej raz z prawej strony. Kozik nie wyszedł do żadnego z tych dośrodkowań... W doliczonym czasie pierwszej połowy czerwoną kartką został ukarany Gaudyn za faul taktyczny. Rzut wolny wykonał Łukasz Antczak, ale świetnie w bramce spisał się Michałowski. Rekord po pierwszej połowie prowadził 4:0 i marnym pocieszeniem dla bialskiej Stali była informacja, że w drugiej połowie zespół Jana Furlepy będzie grał z przewagą jednego zawodnika. 
Siedem minut po przerwie drugą żółtą kartką a w konsekwencji czerwoną został ukarany Bartosz Woźniak. Rekord musiał graćwięc w 9 przeciwko 11 piłkarzom bialskiej Stali. Przewaga podopiecznych trenera Jana Furlepy wzrosła zdecydowanie, ale znów najlepszą okazję do zdobycia gola mieli Rekordziści. W jednej z kontr Mieczysław Sikora przebiegł całe boisko i strzelił tuż przy słupku, ale Kozik był na posterunku. BKS Stal miał kilka okazji, ale mało który strzał zmierzał w światło bramki. Najczęściej goście przenosili piłkę nad poprzeczką. Dwuosobowa przewaga BKS w polu trwała zaledwie 10 minut, gdyż za drugą żółtą kartkę boisko opuścić musiał Damian Zdolski. Napór bialskiej Stali trwał, ale niewiele z niego wynikało. Dopiero w 76. minucie akcja BKS przyniosła skutek. W polu karnym faulowany był Brychlik, a sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Marcin Pontus, strzelił w swoją lewą stronę, ale świetnie obronił Michałowski. Wydawało się, że BKS nie będzie w stanie strzelić gola. Jednak w 83. minucie wreszcie się udało. W zamieszaniu w polu karnym piłka odbiłą się od słupka, potem strzał został zablokowany, aż wreszcie piłka wpadłą do bramki. BKS dążył do kolejnych goli i udało mu się zdobyć drugą bramkę. W doliczonym czasie gry strzał Antczaka sparował Michałowski, ale wobec dobitki był już bezradny.